Z frontu walki z kryzysem gospodarczym
poniedziałek, Marzec 2nd, 2009„Będę dążył do tego, by ustawa ułatwiająca spłacanie kredytów osobom, które wskutek kryzysu straciły pracę, była przyjęta w bardzo szybkim tempie” – powiedział Michał Boni, szef doradców strategicznych premiera. Co to oznacza dla Polaków w kontekście nadciągającego kryzysu gospodarczego?
Cieszyć się z pewnością mogą ci, którzy kupowali sobie jeszcze niedawno mieszkanie na kredyt, a teraz stracili pracę. Jak również banki, które tych kredytów udzieliły, a teraz będą mogły utrzymać stały strumień dochodów. Nie aż tak dobrze będzie się powodziło tym obywatelom, którzy stracili pracę, ale nie są obciążeni kredytem na mieszkanie, bo wynajmują je albo spłacili kredyt już wcześniej. Oni poniosą, w postaci podatków, koszty tego, że inni mają kredyt i nie mogą go spłacić. Dlaczego muszą ponosić odpowiedzialność za złe decyzje kogoś innego? Niektórzy uważają taki układ za usprawiedliwiony i nazywają go „sprawiedliwością społeczną”. Ale przypatrzmy się, jakie konsekwencje ekonomiczne będzie miało wprowadzenie ustawy.
Skoro ktoś nie może spłacić kredytu, to oznacza to, że bank nie powinien był mu go dać. Jeśli to zrobił, popełnił błąd. A za błędy powinno się płacić, inaczej nic nie może nas powstrzymać przed ich powtarzaniem. Skoro inne banki widzą, że w razie problemów z kredytobiorcami zawsze mogą zwrócić się o pomoc do budżetu, chętnie dalej będą rozdawać pieniądze ludziom, których dochody są niepewne. Tak więc pomoc państwowa również w tym przypadku nie jest rozwiązaniem problemu.
Co więcej, ceny nieruchomości nie będą spadać, bo dotychczasowi posiadacze nie będą mieć dostatecznej motywacji, aby je obniżyć. Naturalnym rozwiązaniem tego problemu może być spadek dochodów – przy spadku dochodów posiadający mieszkania mogą decydować się na sprzedaż po niższych cenach, co przywróci ceny rynkowe do rozsądnego poziomu i sprawi, że zastój na wtórnym rynku nieruchomości się skończy. Niestety, pan Boni nie chce, aby naturalne mechanizmy doprowadziły gospodarkę do równowagi.
Pan Boni dodaje „Projekt będziemy chcieli przekazać partnerom społecznym w prośbą o szybkie konsultacje.” Rzecz jasna, bezrobocie nie jest zjawiskiem pożądanym. Ale jeśli już wspomagamy bezrobotnych, to dlaczego tych, którzy zaciągnęli kredyt? Czy oni właśnie są najbardziej nieszczęśliwie doświadczoną grupą społeczną? A może po prostu zaklepali sobie odpowiednie miejsca jako partnerzy społeczni?
Karol Korczak
